Wyjezdzajac obiecywalam pisac, opowiadac, wrzucac zdjecia. A jednak nie wywiazuje sie z danego slowa.
Czasem dostane maila, na ktorego nie odpowiadam od razu, potem sprawy sie zmieniaja, dezaktualizuja, nawarstwiaja. Napisanie listu przychodzi coraz ciezej, staje sie wyzwaniem. Wyzwaniem, ktorego sie nie podejmuje. Wygospodarowanie czasu trwa dlugo, zbieranie mysli wieki.
Nigdy nie bylam sumienna.
To dlatego nie gram na gitarze, choc wyprosilam jej zakup w wieku lat trzynastu.
Po trzech miesiacach chodzenia na flamenco odpuscilam godzac sie ze swoja slaba koordynacja ruchowa. Joga? To samo, pojawiaja sie pierwsze komplikacje, inne sprawy czy zmeczenie, lekka reka spycham zajecia na dalszy plan. Bieganie - tylko Racica mnie motywowala. Gdy pojechalam do Hiszpanii, nie bylo o mnie sluchu przez 10 miesiecy. Nawet moj chlopak zapomnial o moim istnieniu. Nigdy nie nauczylam sie dobrze mowic po angielsku ni hiszpansku. Zaniechalam nauke rosyjskiego. Nie zobaczylam wszystkich filmow Hitchcocka, choc to obowiazkowa sprawa przed odejsciem z tego swiata. Na polkach zalegaja ksiazki, ktore mialam przeczytac. W dziwnych miejsach odnajduje fiszki z tytulami filmow, nazwiskami fotografow, stronami internetowymi, ktore mialam sprawdzic. Kilka lat planowalam stworzenie ogrodka z ziolami, a potem sie przeprowadzilam.
Odkladam, czas mija.
Planuje przyszlosc a nie wykorzystuje terazniejszosci.
Dzis Phenix zapytala, jak moj czas w NYC. Dalo mi to do myslenia.
Wiekszosc mojego czasu sie marnuje. Troche dlatego,ze mam popoludniowa zmiane. Troche dlatego,ze znalazlam druga prace. Troche dlatego, ze nie mam z kim z niego korzystac. Troche dlatego,ze mu na to pozwalam. A moze przede wszystkim oto chodzi...
Lubie moja prace. Rankiem pachnie imbirem, jarmuzem, pomaranczami, swiezo parzona kawa, bazylia i mieta. Wieczorem pala sie swieczki, zarza kadzidelka. Won olejkow do masazu przenika sie z cierpkim zapchem potu ludzi wychodzacych z zajec zumby. Czasem Philia wypedzajac demony zadymi pomieszczenia szalwia.
Spotykam ciekawych ludzi. Jogini, masazysci, instruktorzy, klienci. Regularnie stoluja sie u nas tatuatorzy z pobliskiego salonu. Wpadaja weganie i fanatycy zdrowego zywienia. Jest milo.
Ale nie bede w NYC wiecznie, choc potrzebowalabym wiecznosci by nasycic sie tym miastem. Mimo, ze wiele robie, mam wrazenie, ze wciaz za malo. Obawiam sie, ze nie dotre wszedzie, ze nie zasmakuje wszystkiego, ze pozostanie niespelnienie.
środa, 11 lipca 2012
środa, 27 czerwca 2012
czwartek, 21 czerwca 2012
wtorek, 19 czerwca 2012
Ksiazki z ulicy
Tutaj nawet,jesli mialabym zostac bezdomna, nie bedzie grozic mi otepienie umyslowe. Noca na miescie oprocz szczurow i pluskw mozna napotkac ksiazki szukajace nowych wlascicieli. Te ksiazki mialy szczescie, ze trafily na mnie.
piątek, 15 czerwca 2012
BOYS
Yummy Pizza and Deli, how can I help you?
Minelo troche czasu, emocje opadly, zszargane nerwy sie uspokoily. Pozostal niesmak.
Pierwsza prace znalazlam na znanym (prawie) wszystkim Polakom w NYC portalu, bazarynka.com. "Poszukujemy kasjerki i baristki" (tak sie w US zwie osobe parzaca kawe). Ok, zadzwonilam, zdziwilam sie, ze swojsko brzmiace imie Mike, przynalezy do mezczyzny kaleczacego jezyk angielski. Poprosil bym przyszla na spotkanie tego samego dnia wieczorem. Zgodzilam sie. Lokal usytuowany byl niedaleko mieszkania Karoliny. 20 minut pieszo, caly czas prosto.
Po chwili rozmowy dostalam prace, zaczelam nastepnego dnia. Na poczatku nie zauwazalam alarmujacych sygnalow. Ignorowalam glupie zagadywanie i opowiesci o tym, ze najwazniejsze w zwiazku jest zapewnienie kobiecie bytu, a dzieki temu ona pokocha mezczyzne. Poczatkowo probowalam przedstawic swoj punkt widzenia, ale szybko dalam sobie spokoj. Mike nalezal do ludzi, ktorzy mysla,ze jak mowia glosniej, to znaczy,ze maja racje. Nie rozumial tez, ze jesli prosze, by czegos nie robil, to naprawde tak mysle. Kwitowal to oblesnym usmieszkiem. Nieszczerym i glupim jdnoczesnie.
Mike byl Egipcjaninem, choc powiedzial, ze jest Grekiem. Mial zone i dzieci w moim wieku (choc mowil,ze nie ma), oszukiwal ludzi (choc przychodzili do jego deli codziennie). Gdy zrozumial, ze nie bede tym,kogo/czego szukal, stal sie, delikatnie mowiac, niemily. Dostalam solidny ochrzan za sprzedanie paczki dropsow za cene nizsza niz chcial (choc nie bylo na nich ceny i byly o polowe mniejsze niz inne dropsy). Byl to wybuch wscieklosci godny sfilmowania przez Scorsesego. Jednak jak teraz o nim mysle, to dosc groteskowa scena. Na ekranie pojawia sie czerwony na gebie, plujacy w strone kamery, wsciekly koles. Brakuje jedynie wymachiwania spluwa i zakrwawionej podlogi. Dlawienie w sobie zlosci i checi przylozenia mu w twarz wywolalo wybuch placzu (ktory dokonal sie w ubikacji). Potem przez caly dzien typ nie smial sie do mnie odezwac, lecz wieczorem mial czelnosc zartowac, ze ma taki charakter i mam sie nie gniewac. A ja znow mialam ochote nie byc dama.
Jedynym z plusow tej pracy byli ludzie. Inni niz ten gburowaty zboczeniec. Klienci, ktorzy wracali codziennie. Postacie kracace sie caly dzien po ulicy z gazeta i papierosem w rece. Grek, ktory nieodzywajac sie zamawial kawe z mlekiem, ale bez cukru. Choc przychodzil do nas 3 razy dziennie, uslyszalam jego glos jedynie raz, gdy poprosil o dwa croissanty. Facet, ktory wpadal na kawalek pizzy, a potem uwazal,ze skoro byla niesmaczna, nie musi placic. Grupka starszych pan, ktore urzadzaly kolezenskie spotkania przy kawie i herbacie, a codziennie bylo ich wiecej. Barbara, ktora na sniadanie wypijala 2 ice coffe i Johny,ktory nic nie zamawial,lecz zawsze przychodzil, jak tylko pojawiala sie ona. Starszy pan o wloskich korzeniach, ktorego zona jest kuzynka samego Roberta DeNiro i ktory opowiedzial mi ciekawostke, ze "Bronx Tale", bylo krecone wlasnie przed naszym Deli. Przemili kucharze, z ktorymi moglam rozmawiac po hiszpansku. Dwoch Meksykanow i Gwatemalczyk. Ostatni, Alex, takze nie zniosl takiego traktowania i odszedl. No i dziewczyny, Fatiha i Aura, z ktorymi wciaz mam kontakt.
Chcialam dostac pieniadze i pojsc w cholere. Jako,ze byl to straszny niegodziwiec, obawialm sie, ze nie zobacze zadnej kasy. Nie mylilam sie zbytnio. Zaproponowal mi smieszne pieniadze za przepracowanie 90 godzin w ciagu 8 dni.Musialam sie z nim powaznie rozmowic, wyciagnac wszystkie historie, kiedy to zartowal sobie w nieprzyzwoity sposob. Gdzies pomiedzy napomknieciu o mozliwosci rozmowy z jego zona, a tym, ze oszukuje klientow, musial sie wystraszyc. Koniec koncow, zaplacil mi za kazda godzine.
Odchodzilam z poczuciem ulgi, ale wciaz wkurzona. Stary cham podobnie potraktowal dwie inne dziewczyny. Pewnie nie nas pierwsze, beda kolejne. Poczatkowo rozwazalysmy oddanie sprawy do sadu, jednak pozniej temat deli odszedl na dalszy plan. Dzieja sie inne rzeczy, lepsze, milsze, ciekawsze, a ja nie pracuje ze starym satyrem po 12 godzin dziennie.
Wrocilam tam tydzien pozniej, by odebrac pieniadze za ostatni dzien. Ledwo co weszlam, Mike przywital sie grzecznie, wyciagnal kase i od razu sie pozegnal.
Pierwsza prace znalazlam na znanym (prawie) wszystkim Polakom w NYC portalu, bazarynka.com. "Poszukujemy kasjerki i baristki" (tak sie w US zwie osobe parzaca kawe). Ok, zadzwonilam, zdziwilam sie, ze swojsko brzmiace imie Mike, przynalezy do mezczyzny kaleczacego jezyk angielski. Poprosil bym przyszla na spotkanie tego samego dnia wieczorem. Zgodzilam sie. Lokal usytuowany byl niedaleko mieszkania Karoliny. 20 minut pieszo, caly czas prosto.
Po chwili rozmowy dostalam prace, zaczelam nastepnego dnia. Na poczatku nie zauwazalam alarmujacych sygnalow. Ignorowalam glupie zagadywanie i opowiesci o tym, ze najwazniejsze w zwiazku jest zapewnienie kobiecie bytu, a dzieki temu ona pokocha mezczyzne. Poczatkowo probowalam przedstawic swoj punkt widzenia, ale szybko dalam sobie spokoj. Mike nalezal do ludzi, ktorzy mysla,ze jak mowia glosniej, to znaczy,ze maja racje. Nie rozumial tez, ze jesli prosze, by czegos nie robil, to naprawde tak mysle. Kwitowal to oblesnym usmieszkiem. Nieszczerym i glupim jdnoczesnie.
Mike byl Egipcjaninem, choc powiedzial, ze jest Grekiem. Mial zone i dzieci w moim wieku (choc mowil,ze nie ma), oszukiwal ludzi (choc przychodzili do jego deli codziennie). Gdy zrozumial, ze nie bede tym,kogo/czego szukal, stal sie, delikatnie mowiac, niemily. Dostalam solidny ochrzan za sprzedanie paczki dropsow za cene nizsza niz chcial (choc nie bylo na nich ceny i byly o polowe mniejsze niz inne dropsy). Byl to wybuch wscieklosci godny sfilmowania przez Scorsesego. Jednak jak teraz o nim mysle, to dosc groteskowa scena. Na ekranie pojawia sie czerwony na gebie, plujacy w strone kamery, wsciekly koles. Brakuje jedynie wymachiwania spluwa i zakrwawionej podlogi. Dlawienie w sobie zlosci i checi przylozenia mu w twarz wywolalo wybuch placzu (ktory dokonal sie w ubikacji). Potem przez caly dzien typ nie smial sie do mnie odezwac, lecz wieczorem mial czelnosc zartowac, ze ma taki charakter i mam sie nie gniewac. A ja znow mialam ochote nie byc dama.
Jedynym z plusow tej pracy byli ludzie. Inni niz ten gburowaty zboczeniec. Klienci, ktorzy wracali codziennie. Postacie kracace sie caly dzien po ulicy z gazeta i papierosem w rece. Grek, ktory nieodzywajac sie zamawial kawe z mlekiem, ale bez cukru. Choc przychodzil do nas 3 razy dziennie, uslyszalam jego glos jedynie raz, gdy poprosil o dwa croissanty. Facet, ktory wpadal na kawalek pizzy, a potem uwazal,ze skoro byla niesmaczna, nie musi placic. Grupka starszych pan, ktore urzadzaly kolezenskie spotkania przy kawie i herbacie, a codziennie bylo ich wiecej. Barbara, ktora na sniadanie wypijala 2 ice coffe i Johny,ktory nic nie zamawial,lecz zawsze przychodzil, jak tylko pojawiala sie ona. Starszy pan o wloskich korzeniach, ktorego zona jest kuzynka samego Roberta DeNiro i ktory opowiedzial mi ciekawostke, ze "Bronx Tale", bylo krecone wlasnie przed naszym Deli. Przemili kucharze, z ktorymi moglam rozmawiac po hiszpansku. Dwoch Meksykanow i Gwatemalczyk. Ostatni, Alex, takze nie zniosl takiego traktowania i odszedl. No i dziewczyny, Fatiha i Aura, z ktorymi wciaz mam kontakt.
Chcialam dostac pieniadze i pojsc w cholere. Jako,ze byl to straszny niegodziwiec, obawialm sie, ze nie zobacze zadnej kasy. Nie mylilam sie zbytnio. Zaproponowal mi smieszne pieniadze za przepracowanie 90 godzin w ciagu 8 dni.Musialam sie z nim powaznie rozmowic, wyciagnac wszystkie historie, kiedy to zartowal sobie w nieprzyzwoity sposob. Gdzies pomiedzy napomknieciu o mozliwosci rozmowy z jego zona, a tym, ze oszukuje klientow, musial sie wystraszyc. Koniec koncow, zaplacil mi za kazda godzine.
Odchodzilam z poczuciem ulgi, ale wciaz wkurzona. Stary cham podobnie potraktowal dwie inne dziewczyny. Pewnie nie nas pierwsze, beda kolejne. Poczatkowo rozwazalysmy oddanie sprawy do sadu, jednak pozniej temat deli odszedl na dalszy plan. Dzieja sie inne rzeczy, lepsze, milsze, ciekawsze, a ja nie pracuje ze starym satyrem po 12 godzin dziennie.
Wrocilam tam tydzien pozniej, by odebrac pieniadze za ostatni dzien. Ledwo co weszlam, Mike przywital sie grzecznie, wyciagnal kase i od razu sie pozegnal.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
